Wspólnota Domowego Kościoła uroczystą Mszą św. w kościele WSD Hosianum zakończyła rok formacyjny. – Wraz z żoną szukaliśmy wspólnoty, która skupiałaby osoby podobne do nas, które chcą iść z Chrystusem przez życie, w chrześcijaństwie wychowywać swoje dzieci. Taką wspólnotą okazał się Domowy Kościół – mówił Stanisław.
Zakończenie Roku Formacyjnego Domowego Kościoła

Zakończenie Roku Formacyjnego Domowego Kościoła
Podczas Liturgii małżeństwa, które przygotowywały się do wstąpienia do wspólnoty, złożyły deklarację woli pełnej formacji w charyzmacie Ruchu Światło-Życie i otrzymały z rąk ks. Zdzisława Kieliszka świece, jako wyraz obecności Chrystusa w ich codziennym życiu. Animatorzy także otrzymali od ks. Krzysztofa Laski świece, które będą zapalane na czas modlitwy podczas rekolekcji wakacyjnych dzieci i młodzieży.
– Kończymy kolejny rok formacji gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Rok pracy polega na comiesięcznych spotkaniach kręgów małżeńskich, podczas których rozważane są różne zagadnienia dotyczące formacji duchowej, uczestnicy dzielą się refleksjami. Znaczenie dzisiejszego wydarzenia polega też na tym, że dokonuje się posłanie na wakacyjne rekolekcje, które są istotnym elementem naszej formacji – przybliżał ks. Zdzisław Kieliszek, moderator diecezjalny Domowego Kościoła.
Zauważa, że życie człowieka i jego kształtowanie dokonuje się w rodzinie. Bez rodzin właściwie uformowanych trudno jest oczekiwać właściwie uformowanych dzieci i młodzieży. – W rodzinie wszyscy jej członkowie winni wzmacniać się nawzajem, wspierać w postawie miłości i akceptacji. Małżonkowie, uczestnicząc w formacji Domowego Kościoła, odnajdują też swoje miejsce w Kościele, widzą, że nie są samotną wyspą, bo wraz z innymi tworzą krąg, małą wspólnotę będącą częścią Kościoła – przybliżał.
Podkreśla, że jednym z najtrudniejszych elementów codzienności jest dialog małżeński. Dzisiaj wymieniamy się najczęściej jedynie komunikatami, nie zagłębiając się w ważne wymiary życia. – Trudno jest znaleźć czas na spotkanie ze sobą, na rozmowę. Trudno nam jest rozmawiać o emocjach, odczuciach i wartościach. Łatwo nam mówić o polityce czy sporcie, ale o sprawach egzystencjalnych już niełatwo, zwłaszcza o relacji z Bogiem. A wartością Domowego Kościoła jest dialog, który jest elementem budowania miłości i jedności małżonków – wyjaśniał ks. Zdzisław.
Msza św. kończąca rok formacji zgromadziła rodziny z całej archidiecezji. Podczas homilii duszpasterz wskazywał na słowa Jezusa z Ewangelii: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” (Mt 10,28-33).
Zachęcał do spojrzenie na siebie, czy jako uczeń Jezusa w kimś budzę lęk, czy przerażenie, czy może wręcz paniczny strach. – Może być tak, że ktoś jest prezesem, dyrektorem jakiejś firmy i w swoich pracownikach budzi strach i przerażenie. Gdyby okazało się, że tak jest, że ja jako uczeń Jezusa budzę w kimś przerażenie z takiego czy innego powodu, że ktoś boi się powiedzieć mi prawdę, chociaż nawet może być to prawda trudna czasami, ale boi się, to jest to dramat. To oznacza, że rozminąłem się z Chrystusową Ewangelią – mówił kaznodzieja.
Odwoływał się do sceny z Ewangelii, kiedy Jezusa stanął przed Piłatem. – Jezus, gdybyśmy przyjrzeli się Jego zachowaniu, to na dobrą sprawę odpowiada tylko na jedno pytanie: „Kim jesteś?”. Synem Boga żywego. Jezus na procesie trwa przy swojej tożsamości. Chodzi o to, że ten jest człowiekiem wielkim, kto nie budzi przerażenia w swoich oponentach, w ludziach, z którymi z takiego czy innego powodu się nie zgadza. Chrześcijanin to człowiek, który trwa, nie boi się ludzi, trwa przy Chrystusie, nawet za cenę swojego życia. Chrześcijanin to człowiek, który nie budzi w ludziach przerażenia, nie stosuje przemocy, trwając przy prawdzie – wyjaśniał ks. Zdzisław.
Na zakończenie Liturgii małżeństwa, które przygotowywały się do wstąpienia do Domowego Kościoła, złożyły deklarację do pełnej formacji w charyzmacie Ruchu Światło-Życie.
Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media