W Archiwum Archidiecezji Warmińskiej odbyło się spotkanie poświęcone zmarłemu 4 lutego 2026 roku bp. Julianowi Wojtkowskiemu. Pretekstem do wspomnień o nim była wydana pośmiertnie jego książka „Akta Wizytacji Kościoła Archiprezbiterialnego Olsztyńskiego 1798 r.”.
Wspomnienia o śp. Biskupie Julianie Wojtkowskim

Wspomnienia o śp. Biskupie Julianie Wojtkowskim
Na wstępie spotkania dyrektor archiwum ks. prof. Andrzej Kopiczko podkreślał, iż to spotkanie jest formą oddania czci niezwykłej osobie, jaką był bp. Julian Wojtkowski, który przez 80 lat mieszkał w Olsztynie. – Przybył tutaj już na stałe w roku 1950, ale wcześniej przyjeżdżał jako kleryk Seminarium Duchownego w Lublinie. Wiemy, że od początku formacji seminaryjnej przygotowywał się do kapłaństwa z myślą o pracy w diecezji warmińskiej. Już w roku 1948 opublikował pierwszy artykuł poświęcony naszemu archiwum. W grudniu 1950 roku obronił pracę magisterską pod tytułem: „Język kazań i śpiewu kościelnego diecezji warmińskiej w połowie XIX wieku”. Czyli też musiał korzystać z zasobów naszego archiwum – przybliżał dyrektor.
Podkreślał, że biskup Julian do ostatnich godzin życia poświęcał się pracy naukowej. – Nasze archiwum otrzymało w spuściźnie komputer po biskupie. Zajrzałem do tego komputera i do ostatniego pliku, na którym pracował, dotyczącym protokołów powizytacyjnych dekanatu lidzbarskiego z 1798 roku. Zauważyłem, że ostatni plik zapisał i zamknął 4 lutego, 13 minut po północy. Zmarł tego dnia z samego rana przed Mszą świętą – mówił ks. Kopiczko.
Wspominał, że biskup Julian bardzo często pracował nocami. – Często, idąc do magazynu w archiwum, spoglądałem na okna pokoju biskupa Wojtkowskiego i widziałem, że pracuje. Ale też czasami dzwonił do mnie nawet o 23.00. Pytał: „Czy ksiądz śpi, czy jeszcze nie?”. I wtedy czasami musiałem pójść do magazynu, by odnaleźć biskupowi materiały, których potrzebował do tłumaczenia – opowiadał.
Historię życia i postać bp. Juliana Wojtkowskiego przybliżył ks. Jan Rosłan, świadek życia zmarłego biskupa. – Bardzo szybko, w ciągu trzech lat od magisterium, zrobił doktorat na KUL-u, potem habilitację i cały czas prowadził pracę naukową, jednocześnie będąc wychowawcą seminarium, na początku jako prefekt, potem wicerektor. Po nominacji na biskupa, doszły do tego obowiązki administracyjne, wizytowanie parafii i praca urzędnicza. Chyba nikt więcej nie wysłał pism z kurii i sam ich nie zredagował, jak biskup Julian – przybliżał ks. Jan.
Wskazywał na biskupa, jako niestrudzonego pielgrzyma, który dziesięciokrotnie wędrował z Warszawy na Jasną Górę, dwadzieścia razy z Olsztyna. Do tego prowadził trzynastokrotnie pielgrzymkę z Kętrzyna do Wilna. – Po każdej pielgrzymce z Częstochowy jeździł do Zakopanego, do księżówki. Jeszcze przez dwa tygodnie chodził po górach. W tym czasie, 22 sierpnia, przypadała rocznica jego święceń biskupich. Tego dnia zawsze zmierzał na Wiktorówki – opowiadał ks. Rosłan.
Ich znajomość zaczęła się od pierwszej pielgrzymki warmińskiej na Jasną Górę, kiedy ks. Jan odpowiedzialny był, jako kleryk, za przygotowanie porannych Mszy św. Potem współpracował z bp. Julianem w kurii, był odpowiedzialny za redakcję Posłańca Warmińskiego i Warmińskie Wiadomości Diecezjalne. – Dużo było rozmów prywatnych i bezpośrednich, a więc stąd poznałem go lepiej. Ostatnie 15 lat razem mieszkaliśmy pod jednym dachu w Konwikcie Księży Warmiński. Spotykaliśmy się codziennie na posiłkach, a przede wszystkim zawsze codziennie po 21.00 w kaplicy, gdzie biskup odmawiał Różaniec. Czasami byłem zaskoczony, bo nawet po 23.00 spotykałem go w kaplicy. Był rzeczywiście człowiekiem cichej modlitwy – mówił ks. Jan.
Przy okazji spotkania w archiwum przygotowano wystawę poświęconą bp. Julianowi Wojtkowskiemu. – Zmarł dwa miesiące temu, a pośmiertne wydawnictwo jest dobrą okazją, żeby o nim porozmawiać i pokazać jego spuściznę. Bo człowiek umiera, ale zostaje po nim jego dzieło – zauważał ks. Andrzej Kopiczko. – Zasób archiwalny, który pozostawił po sobie bp Julian Wojtkowski, jest przeogromny. Gdybyśmy weszli do magazynu i tam popatrzyli na teczki, które po nim pozostały, to tego jest naprawdę bardzo dużo. To są różne materiały, bo dotyczą jego pracy, jako biskupa i naukowca – podkreślał dyrektor.
Na wystawie można było obejrzeć publikacje, dyplomy i dokumenty związane z działalnością bp. Wojtkowskiego, ale też i jego fotografie. – Tutaj mamy zaświadczenie z 1945 r., że jest synem profesora Andrzeja Wojtkowskiego. W kolejnym dokumencie ks. Tomasz Wilczyński, późniejszy biskup warmiński, zaświadcza, że Julian Wojtkowski przyjął święcenia kapłańskie w Lublinie. A tutaj mamy pismo administratora diecezji warmińskiej ks. Teodora Benscha, który zezwala księdzu neoprezbiterowi Julianowi Wojtkowskiemu na sprawowanie Mszy świętej, spowiadanie, błogosławienie małżeństw itd. – wskazywał na kolejne dokumenty ks. Kopiczko.
Świadectwo dojrzałości, indeksy, dyplom doktorski, habilitacyjny, mianowanie na profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. – Nominacji on ma mnóstwo, my wybraliśmy tylko niektóre, chociażby na kanonika warmińskiego, na dziekana Warmińskiej Kapituły Katedralnej, później prepozyta. Prezentujemy też dyplom z pieczęcią ołowianą, który jest nominacją biskupią – przybliżał dyrektor.
Oprócz wystawy w gablotach przygotowano plansze tematyczne, przedstawiające święcenia biskupie, pielgrzymki i najważniejsze nagrody.