Społeczność Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie świętowała uroczystości odpustowe związane ze wspomnieniem liturgicznym Matki Bożej z Lourdes, która patronuje szpitalnej kaplicy. – Nie możemy zamykać patrzenia na drugiego człowieka tylko w perspektywie ciała, bo człowiek jest również duszą – mówił bp Janusz Ostrowski.
Odpust ku czci Matki Bożej z Lourdes w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie

Odpust ku czci Matki Bożej z Lourdes w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie
Mszy św. odpustowej przewodniczył bp Ostrowski. Na wstępie celebransów, personel medyczny i pacjentów przywitał kapelan ks. Michał Tunkiewicz. Przypomniał, że w tym roku mija 35 lat od wizyty w szpitalu św. Jana Pawła II, który 6 czerwca 1991 r. gościł w placówce. – Przygotowując się do uroczystości wspomnieniowej, gromadzimy się na Eucharystii odpustowej ku czci Matki Bożej z Lourdes. Gromadzimy się na modlitwie w szpitalu, w miejscu, gdzie spotykają się cierpienie i nadzieja, lęk i zaufanie, gdzie widoczna jest codziennie troska o zdrowie człowieka, czemu towarzyszą Bóg i Jego Matka. Zawierzajmy Bogu przez serce Maryi naszą szpitalną wspólnotę. Niech Matka Boża z Lourdes otacza nas czułą opieką, dodaje otuchy i napełnia serca pokojem. Niech to odpustowe spotkanie umocni nas w wierze i nadziei – mówił kapelan.
Podczas Mszy św. odczytano fragment Ewangelii (Łk 5,17-26) mówiący o uzdrowieniu paralityka. – On nie miałby samemu szans na spotkanie z Jezusem. Okazuje się, że człowiek potrzebuje drugiego człowieka, by spotkać się z Bogiem. Jak bardzo to przypomina sytuację szpitala, gdzie rodzina dla chorego szuka pomocy, bo wierzy, że tu kompetentną pomoc może uzyskać. Drugi człowiek jest ważny w doprowadzeniu do spotkania z lekarzem ciała, ale również z Lekarzem duszy, jakim jest Bóg – mówił bp Ostrowski. Zauważył, że Jezus na początku uzdrawia duszę paralityka, wskazując na jej pierwszeństwo przed ciałem. Można być zdrowym na ciele, a mieć chorą duszę z różnych powodów i z tych powodów cierpieć wewnętrznie, duchowo i psychicznie; można być chorym na ciele, a w sercu mieć wielki pokój, a nawet i radość.
– Bóg nie uzdrowi duszy bez ludzkiej zgody, bez ludzkiego otwarcia na Bożą miłość. On nie naruszy ludzkiej wolności. Bez mojej zgody Bóg niczego nie uczyni. Ta Ewangelia o uzdrowieniu człowieka sparaliżowanego, dostarczonego przez otwór w dachu, to pierwsze uzdrowienie duszy, a później ciała pokazują, jak powinniśmy otwierać się na pomoc Boga i drugiego człowieka. Nie możemy zamykać patrzenia na drugiego człowieka tylko w perspektywie ciała, bo człowiek jest również duszą, jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże, i ten Boży pierwiastek w każdym z nas jest – mówił biskup.
Odwoływał się do sytuacji, kiedy po ludzku jesteśmy bezradni, nie wiemy, jak pomóc drugiemu człowiekowi, co robić, żeby go wyleczyć. – Wówczas warto otworzyć się na Tego, który uzdrawia ludzkie serce – na Boga – i Jemu zawierzyć to, co już przekracza nasze możliwości, zdolności i wiedzę. Pozostaje nadal tajemnicą fakt, dlaczego jedni wracają do zdrowia po ciężkich chorobach, inni nie. Każda z tych sytuacji daje możliwość bycia otwartym na Bożą obecność w życiu – podkreślił bp Janusz.
Zwracając się do małych pacjentów, zauważył, że oni doświadczają w tym szpitalu opieki i troski, doświadczają wiele dobra. – Choroba i słabości ciała otwierają nas na otaczającą rzeczywistość. Gdy już z tego szpitala wyjdziecie pełni sił, pamiętajcie i zauważajcie tych, którzy będą potrzebować waszej pomocy. Uczmy się miłości, której sami doświadczamy – mówił.
Na zakończenie za celebrację liturgii dziękowała dyrektor placówki Krystyna Piskorz-Ogórek. – Pamiętamy o chorobie ciała, ale czasem umyka nam ze świadomości choroba duszy. Dziękujemy za przypomnienie nam tej prawdy – mówiła pani dyrektor.