Parafia bł. Stefana Wyszyńskiego w Olsztynie świętowała uroczystości odpustowe połączone ze świętem ulicy bp. Tomasza Wilczyńskiego. – Mszy św. przewodniczył abp Józef Górzyński. Jeśli wdzięczni jesteśmy takim postaciom jak kardynał Wyszyński, to wdzięczni jesteśmy za jednoznaczność postawy, za wierność Ewangelii – mówił w homilii abp Józef Górzyński.
Święto w parafii bł. Stefana Wyszyńskiego w Olsztynie

Święto w parafii bł. Stefana Wyszyńskiego w Olsztynie
Świętowanie odpustu parafialnego rozpoczęto Mszą św. odpustową, której przewodniczył abp Józef Górzyński. Przybyłych licznie wiernych przywitał proboszcz ks. Artur Miziej. – Zgromadziliśmy się w naszej świątyni parafialnej przy relikwiach błogosławionego patrona naszej parafii kard. Stefana Wyszyńskiego, aby prosić go o wstawiennictwo, aby nasz patron nam błogosławił. Dziękuję wam za obecność – mówił proboszcz.
W homilii abp Józef Górzyński wskazywał na bł. prymasa Polski jako na pasterza, który kierując się miłością, wypełniał wolę Ojca i prowadził wiernych do zbawienia. Chrystus poprzez swą mękę na krzyżu objawia nam pełnię miłości Boga do człowieka i ukazuje drogę życia, jaką winniśmy podjąć jako Jego uczniowie. – To jest właśnie postawa miłości obowiązująca uczniów Chrystusa, a wskazana przez przykazanie miłości Boga i bliźniego – mówił metropolita warmiński. Podkreślał, iż Prymas Tysiąclecia był czytelnym obrazem wypełnienia tej nauki, był tym, który potrafił naśladować Chrystusa.
Arcybiskup podkreślał, iż Kościół nieustannie przypomina o dwóch wymiarach obecności świętych w naszym życiu. Pierwszym jest orędownictwo. – Dlatego przychodzimy do nich i prosimy o wstawiennictwo, wierząc w świętych obcowanie, wierząc w to, że oni mogą nam wypraszać łaski – mówił pasterz. Drugi wymiar stanowi ich postawa, która jest dla nas wzorem do naśladowania. – Bo każdy z nas powołany jest do naśladowania Chrystusa. Każdy w postawie dobrego pasterza może dostrzec to, co jest kluczowe w postawie chrześcijanina w ogóle, co wiąże się z postawą miłości – wyjaśniał abp Górzyński.
Zauważał, iż w każdym pokoleniu człowiek narażony jest na niebezpieczeństwo wyobrażania sobie Boga na miarę swoich potrzeb, na miarę oczekiwań i fałszowania przez to prawdziwego obrazu Boga. Te oczekiwania nie pozwoliły wielu przyjąć Chrystusa za Mesjasza, mimo tego, iż widzieli Jego dzieła. Ta postawa jest także historią naszego pokolenia. – Nawiązuje do tego papież Leon XIV w swojej najnowszej encyklice, kiedy mówi o godności człowieka i co naraża tę godność. Właśnie pierwszym zagrożeniem jest odrzucenie Boga, co w Starym Testamencie jest opisane, jako budowanie wieży Babel. To straszna arogancja człowieka, który uwierzył w swoją samowystarczalność. Nie potrzebuje Boga, żeby budować sobie świat. Skąd my to znamy? To nie jest cecha tylko starożytności, to jest cecha czasów tragicznych ideologii XX wieku. Pycha człowieka, wiara w samowystarczalność – one prowadzą do uniformizacji wszystkiego, co w konsekwencji burzy istotną rzecz, którą jest różnorodność objawiająca się komunią, wspólnotą, której nie da się zbudować inaczej, jak na miłości. To jest to, co przynosi i umożliwia Chrystus – mówił metropolita warmiński.
Chrześcijańska wizja świata to porządek budowany w łączności z Bogiem prawdziwym, a nie wyobrażonym lub zastąpionym człowiekiem. On jest miłością, stąd uzdalnia nas do relacji miłości. – Dlatego potrzebujemy czytelnych świadków nauki Chrystusowej, świadków jedynego Boga. Kardynał Wyszyński już w swoim haśle „Soli Deo” „Jedynemu Bogu” chciał przypominać światu, że nie ma innego boga i żadnej szczęśliwości człowiek nie zbuduje, odrzucając tego Jedynego Boga. Świat nie lubi świadków Jedynego Boga. Świat zawsze będzie miał swoje pomysły i zawsze będzie ich odrzucał, dlatego potrzeba czytelności w tej postawie. Jeśli wdzięczni jesteśmy takim postaciom jak kardynał Wyszyński, to wdzięczni jesteśmy za jednoznaczność postawy, za wierność Ewangelii i za postawę dobrego pasterza, który nie ucieka, nie wchodzi w kompromisy ze światem, tylko swoim życiem daje bardzo czytelne świadectwo Jedynemu Bogu; „Soli Deo” – podkreślał abp Górzyński.
Zauważał, iż wielu uznaje obecne czasy za szczęśliwe i spokojne, bo nie musimy stawać wobec wyzwań, jakie musiał podejmować Prymas Tysiąclecia i współcześni jemu kapłani. Dziś nie musimy walczyć o prawo do wiary. – Jest to ułudne myślenie, bo tak nie jest. Bo każdy czas ma swoje wyzwania i tak naprawdę nie wiadomo, która z epok jest trudniejsza; czy ta, gdy przeciwnik Ewangelii jawi się bardzo czytelnie, czy ta, kiedy wróg naszej wiary jest ukryty, zakamuflowany pod postaciami różnych dóbr i zwodzi nas tym, co wydawać by się mogło, że jest prawdą albo dobrem. Dziś tylko ci rozpoznają właściwie, którzy noszą w sobie Ducha Chrystusowego, Ducha Prawdy, Ducha Bożego, czyli łaskę Bożą, która pozwala nam właściwie rozeznawać, ale także jest naszą mocą – akcentował pasterz.
Kiedy wsłuchujemy się w naukę bł. Stefana Wyszyńskiego, powinniśmy podejmować refleksję nad tym, czy my dziś w prawdzie rozpoznajemy drogi chrześcijańskiego życia, czy z miłości wypełniamy powierzone nam zadania, czy jesteśmy wiernymi uczniami Chrystusa i misjonarzami dającymi świadectwo wiary.
– Dzisiaj dziękujemy Panu Bogu za życie kardynała Stefana Wyszyńskiego, za jego przykład, za wstawiennictwo za nami. Jednocześnie odradzamy w sobie świadomość tego, że on nas czegoś ważnego uczył i stawiamy sobie to pytanie, na ile on swoim świadectwem życia, swoją nauką nas prowadzi – zachęcał do refleksji abp Józef Górzyński.
Po Mszy św. odbyło się święto ulicy bp. Tomasza Wilczyńskiego. Przygotowano wiele atrakcji dla dzieci, były występy artystyczne.
Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media