Warmińscy pielgrzymi wyruszyli na Jasną Górę

Warmińscy pielgrzymi wyruszyli na Jasną Górę

Z Gietrzwałdu wyruszyła 43. Warmińska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę. – Zbyt często chcemy mieć Boga, który będzie odpowiadał naszym oczekiwaniom. Nie tego prawdziwego, a takiego na miarę naszych pragnień. Na drodze pielgrzymowania dołóżcie trudu w poznawaniu Boga, który jest prawdą i ma na imię Miłość – podkreślał w homilii abp Józef Górzyński.

Już w przededniu wyjścia 43. Warmińskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę pątnicy przyjechali do Gietrzwałdu, by wieczorem modlić się i prosić Matkę Bożą o opiekę podczas dwutygodniowej drogi na Jasną Górę. Rankiem, po noclegu w miejscowej szkole, przyszli do Bazyliki Narodzenia NMP, by pod przewodnictwem abp. Józefa Górzyńskiego uczestniczyć w Eucharystii.

– Za pierwszym razem jest tak, że ktoś musi cię namówić, podpowiedzieć, zachęcić. Później to już jest potrzeba, którą czujesz w sercu – mówiła Martyna, która po raz szesnasty wyruszyła na Jasną Górę. – I nie sam cel jest ważny, nie fakt, że docierasz przed oblicze Matki Bożej Częstochowskiej. Najważniejsza jest droga – zauważała. To dzięki niej nabiera się dystansu do samego siebie i do rzeczywistości, w której się żyje. – Kiedy odpoczywam od codzienności, zaczynam dostrzegać to, co robię dobrze i co robię źle. Dostrzegam to, co mnie oddala od Boga. Jest o czym myśleć – wyznała.

Każda z pielgrzymek, to inne doświadczenie, inne odkrycie, które pozwoliło jej na nawrócenie, zmianę. – Czasem jest to rozmowa, Msza św., słowo Boże czy konferencja, która porządkuje jakieś sprawy. A kiedy docieram się na Jasną Górę, to z jednej strony się cieszę, z drugiej smucę, bo czas rekolekcji w drodze się kończy. Droga jest bardzo ważna. Czasami jeden dzień może zmienić cały następny rok – podkreślała.

„Uczniowie-misjonarze”, to hasło pielgrzymi zaczerpnięte z tegorocznego roku duszpasterskiego. Dopełniają go słowa Chrystusa z Ewangelii św. Jana (J 13,35): „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli się będziecie wzajemnie miłowali”. – W drodze będziemy słuchać tych słów Jezusa Chrystusa i ukazywać je swoim życiem, stając się Jego uczniami i misjonarzami we współczesnym świecie. Świat stawia przed nami wiele wyzwań, a piesza pielgrzymka, która przejdzie z Warmii na Jasną Górę, może stać się jasnym znakiem Boga, który jest miłością – mówił dyrektor pielgrzymki ks. Paweł Szumowski.

Eucharystii przewodniczył abp Józef Górzyński. Pątników przywitał kustosz Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej ks. Przemysław Soboń CRL. – Witam was w sanktuarium, które jest domem nadziei. Maryja przed laty skierował tu do nas słowa duchowego pokrzepienia, prosząc, byśmy codziennie gorliwie odmawiali Różaniec. Obiecała również swoją nieustanną obecność przy nas. Nasza modlitwa rozpoczyna warmińską pielgrzymkę pieszą na Jasną Górę. Witam wszystkich pątników, którzy ruszają na rekolekcje w drodze – mówił kustosz.

Metropolita na wstępie liturgii zapewniał o swojej modlitwie w intencji pielgrzymów. – Abyście podejmując ten trud pielgrzymowania z Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej na Jasną Górę nieśli intencje, które macie powierzone przez wielu. Proszę, abyście nieśli w sercu intencję dobrego przygotowania naszej archidiecezji do jubileuszu 150-lecia objawień maryjnych w Gietrzwałdzie, aby orędzie Matki Bożej tutaj skierowane przemieniało serca, umysły i przybliżało do Pana Boga – zwracał się do pątników.

Metropolita warmiński w wygłoszonej homilii akcentuje postawę chrześcijanina, która charakteryzuje się zupełnym zawierzeniem Bogu Ojcu, co ma wynikać z relacji miłości. Postrzeganie ludzkie jest jednak przeszkodą w dostrzeganiu tego, co boskie. – Wszystkie rzeczy ludzkie, kryteria, oceny, spojrzenia, jakie mamy na drugiego człowieka, mogą nam przesłonić to, co Boże. Na pielgrzymce te dwie rzeczywistości konfrontują się w sposób szczególny. Trzeba niejako wystawić na próbę samego siebie, żeby dostrzec lepiej, jaki jestem. Jednym z celów każdej pielgrzymki jest właśnie uwrażliwienie siebie na boską rzeczywistość, która jest obecna w świecie – mówił abp Józef Górzyński.

Przypominał, iż dzisiaj w Kościele wspomnianym św. Ignacego Loyolę. – On podpala całe pokolenia tych, którzy stają się bojownikami Boga w świecie odrzucającym Prawdę. Dziś potrzeba tych, którzy podejmą z zapałem i autentyzmem bojowanie po stronie Boga – podkreślał pasterz. Wskazywał na postawę ucznia-misjonarza, która związana jest z naturą Boga, z miłością.

– Idziecie zatem prowadzeni hasłem zasadniczym w odniesieniu do naszej wiary. Bo zbyt często chcemy mieć Boga, który będzie odpowiadał naszym oczekiwaniom. Nie tego prawdziwego, a takiego na miarę naszych pragnień. Na drodze pielgrzymowania dołóżcie trudu w poznawaniu Boga, który jest prawdą i ma na imię Miłość. Poznanie prawdziwego Boga i doświadczenie Jego obecności w naszym życiu, tworzy z nas uczniów Chrystusa. Niech dobry Bóg wprowadzi was tą drogą, a Matka Najświętsza wspiera swoim wstawiennictwem i swoim przykładem – mówił abp Józef Górzyński.

Na koniec Eucharystii abp Józef Górzyński błogosławi pielgrzymów. Po zakończonej liturgii wszyscy wyszli z bazyliki i ruszyli w drogę.

Pielgrzymi minęli zabudowania Gietrzwałdu. Dziś miną Łajsy, Unieszewo, Stawigudę i Pluski. Pierwszy nocleg będzie w Rybakach. Przez kilkanaście dni przejdą 455 km. Na Jasną Górę dotrą 12 sierpnia. – Centralnym punktem każdego dnia jest Eucharystia. Idziemy dzięki Chrystusowi, który daje się nam w Komunii Świętej. Podczas drogi jest wiele modlitw, konferencje i śpiewy. Są i rozmowy, które nas ubogacają. Wiele osób przysyła nam drogą mailową codziennie (intencje@pielgrzymkawarminska.pl) swoje intencje. Zawierzamy je codziennie podczas odmawiania czwartej części Różańca. Każdego roku intencji jest bardzo dużo. To pokazuje, jak ważna jest modlitwa wstawiennicza, że jako pielgrzymi przez swoją ofiarę możemy pomagać innym – mówił ks. Paweł Szumowski.

Dziś droga jest jeszcze łatwa. Nogi nie bolą, pogoda dopisuje, choć jest nazbyt gorąco. – Moja żona chodziła na pielgrzymki, ja nie. Kiedy była w ciąży poszedłem z nią, aby miała wsparcie. Będąc na pielgrzymce, odczuwając tę atmosferę, widząc niezwykłą życzliwość i dobroć ludzi, odczułem pragnienie, by być tu co roku. I tak idę już jedenasty raz – wspominał Mariusz. – Dużo modlitwy, której nam na co dzień brakuje. Czas na zachwycenie się przyrodą, którą stworzył dla nas Bóg. I spotykamy Boga w drugich ludziach, którzy otwierają swoje domu, serca, karmią nas, nocują. Warto pójść, bo Bóg otwiera nam oczy, dostrzegamy to, czego na co dzień nie widzimy – dodał.

Idzie wraz z żoną i dwoma synami. – Jesteśmy z sobą cała dobę. To nas zbliża, umacnia relacje. A zdarzają się przecież trudne sytuacje. Nie da się uciec do pracy, w telewizję, w swoje hobby. O prostu się cały czas jest. To buduje więzi. Najważniejsze jest to, co się dzieje po drodze – zauważał. – Mam jedenaście lat, więc idę jedenasty raz – uśmiechał się jego syn Dominik. – Nie odpuszczę nigdy pielgrzymki. Idziemy na Jasną Górę, modlimy się, poznajemy różne miejsca. Wspieramy się po drodze – podkreślał.

– Nie jest ważne, jak poprzedni raz było ciężko, jaka była pogoda. Na pielgrzymi szlak zawsze chce się wracać – mówiła Oliwia. Widzi na co dzień, jak wielu jej rówieśników szuka wielkich wrażeń, nowych doświadczeń czy ekscytacji. Ona już po raz kolejny wybrała pielgrzymkę, jako czas spędzenia części wakacji. – Jest się zmęczonym fizycznie, ale duchowo jest się zbudowanym. Myślę, że właśnie to jest piękne. Pozytywna energia, wiele pomocnych osób. Modlitwa, wyciszenie, pogłębienie wiary, ale też i mnóstwo radości – zauważała Oliwia.

Galeria Zdjęć


Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media