Światowy Dzień Dziecka Utraconego

Światowy Dzień Dziecka Utraconego

W Światowy Dzień Dziecka Utraconego w Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej odbyło się czuwanie modlitewne w intencji rodziców, którzy utracili swoje dziecko. Rozpoczęło się modlitwą różańcową, następnie sprawowano Eucharystię, po której odbyła się procesja ze zniczami do kaplicy dziecka utraconego.

To ważny dzień dla tych, którzy mają doświadczenie utraty swojego dziecka. – Chcemy w ten dzień łączyć się z nimi duchowo. Chcemy modlić się z nimi, a może jeszcze bardziej za nimi. Chcemy też patrzeć na rzeczywistość w najlepszej, czyli Bożej perspektywie, bo wtedy możemy szukać sensu w tym, co na pierwszy rzut oka z ludzkiej perspektywy wydaje się po prostu niezrozumiałe, czy wręcz trudne do przyjęcia, a może nawet do pogodzenia z Bogiem, który jest miłością – mówił na wstępie Eucharystii ks. Wojsław Czupryński, diecezjalny duszpasterz rodzin, który podczas liturgii wygłosił homilię.

Po Mszy św. uczestnicy czuwania udali się w procesji do kaplicy dziecka utraconego, która znajduje się za cudownym źródełkiem. Tu po wspólnej modlitwie ustawiono znicze i świece przed kaplicą. Na modlitwie zgromadzili się nie tylko rodzice po stracie, a również osoby, które pragną wspierać duchowo każdą rodzinę, która doświadczyła utraty dziecka nienarodzonego. – Mam znajomych, którzy utracili swoje potomstwo. Widziałam, jak przeżywają tę stratę, jak trudno im było pogodzić się z tym faktem. Zawsze prosili mnie o modlitwę, bo tak po ludzku nie da się sobie wytłumaczyć, że to moje dziecko, które nosiłam w łonie, jego nie ma, nie będzie dzieciństwa, dorastania, radości i trudów wychowania. Wierzę, że Matka Boża Gietrzwałdzka otacza takie osoby swoją miłością, nieustanną obecnością – wyznała pani Anna.

– Wydarzenie każdej śmierci to dobra okazja, żeby patrzeć na życie z Bożej perspektywy, bo każde ludzkie słowo jest za małe, by zrozumieć i opisać niektóre nasze doświadczenia – zauważał ks. Wojsław. – Na szczęście mamy coś więcej, niż słowo ludzkie, mamy słowo Boga, który oznajmił: „Ja jestem zmartwychwstanie i życie”. Chodzi więc o to, żeby uświadomić sobie, że Pan Bóg nas powołał do życia nie na kilka miesięcy, czy nawet na sto lat, ale na wieki. I to jest prawdziwie dobra nowina, że te dzieci są w niebie, a tym samym rodzice mają swoich prywatnych orędowników w niebie, którzy mogą za nimi wstawiać każdego dnia – mówił duszpasterz.

Porównywał życie do długiej podróży, kiedy na początku fajnie się jedzie, człowiek jest młody, zdrowy, uśmiechnięty. Potem zaczyna się odczuwać niewygodę drogi, kiedy przychodzi starość, świadomość przemijania, lęk przed śmiercią. – Jeżeli sobie uświadomimy, że na końcu jest stacja, gdzie na peronie czeka na nas z otwartymi ramionami Pan Jezus, tam z Nim czekają nasi najbliżsi, także te utracone dzieci, że się rzucimy im w ramiona, to właśnie świadomość tej perspektywy wiecznej budzi nadzieję, nadaje prawdziwy obraz straty, która dokonuje się na ziemi, ale nie w niebie – zauważał ks. Wojsław.

Oczywiście droga od bólu do tej świadomości dziecka w niebie jest długa, dla każdego inna. – Niektórzy ten proces przeżywają przez kilka miesięcy, niektórzy potrzebują długich lat. Niektórzy wolą to przeżywać na osobności, w ciszy, inni właśnie potrzebują, żeby być w tym doświadczeniu razem – dodał prezbiter.

Od lat czuwanie modlitewne organizują Aleksandra i Janusz Prucnalowie z Diakonii Życia Ruchu Światło-Życie. – Ważna jest po prostu modlitwa za te rodziny, modlitwa w intencji ludzi, którzy utracili dziecko. Ważne jest trwanie z nimi – zauważał Janusz. Wskazywał na cnoty boskie, na wiarę, nadzieję i miłość. – Podstawą wszystkiego jest wiara. Wierzymy, że Bóg istnieje, że On nam daje życie, że On jest zbawcą. Daje nam nadzieję na zbawienie, na życie wieczne. Tak się dzieje, bo Bóg jest miłością – przybliżał.

– Co jest w sercach osób w żałobie, to wie tylko Pan Bóg. Dlatego staramy się przede wszystkim modlić się za tę rodzinę i trwać z nimi, towarzyszyć im, kiedy tego potrzebują – dodała Aleksandra.

GALERIA ZDJĘĆ


Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media