Młodzi pielgrzymowali z Ostródy do Lubajn, by powierzyć rok szkolny św. Stanisławowi Kostce. – Wybrałam się na tę pielgrzymkę, ponieważ to szkolna tradycja, że chodzi się na te pielgrzymki. Też bardzo sobie w życiu cenię Boga i wiarę. Chcę się przyznawać do Niego – wyznaje Maja Kołodziejska.
Pielgrzymka młodzieży z Ostródy do Lubajn

Pielgrzymka młodzieży z Ostródy do Lubajn
Już po raz siedemnasty młodzież z ostródzkich szkół średnich wyruszyła na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej do Lubajn. Wśród młodych pielgrzymów można było spotkać uczniów z Zespołu Szkół Zawodowych im. ks. Stanisława Staszica, Zespołu Szkół Rolniczych im. Wincentego Witosa, Zespołu Szkół Zawodowych im. Sandora Petofi, Liceum Ogólnokształcące im. Jana Bażyńskiego czy Zespołu Szkół Salezjańskich. Wyruszyli w drogę, by w ten sposób powierzyć kolejny rok szkolny patronowi młodzieży św. Stanisławowi Kostce.
– Ta inicjatywa stała się już tradycją w naszej społeczności. Wielu uczniów czeka na ten dzień, kiedy mogą wyruszyć z Ostródy do Lubajn – mówi Anna Teodorowicz, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica i Centrum Kształcenia Ustawicznego w Ostródzie. – Myślę, że jest to okazja dla uczniów do głębszych przemyśleń. Mam nadzieję, że tak jest, że idą ci, którzy wiedzą, po co pielgrzymują i czemu służy taka praktyka. Ważne jest, żeby kształtować młodego człowieka, żeby mu dać wartości. A sama droga otwiera młodzież na drugiego człowieka i na to, żeby po prostu wspólnie spędzać czas, pogłębiać prawdziwe, a nie wirtualne relacje – podkreśla pani dyrektor.
– Pielgrzymka jest cudowna. Cieszą mnie dobre relacje z księżmi i w ogóle ze wszystkimi związanymi z Kościołem. Zero minusów, złej atmosfery, jakichś smutków – nie kryje Kamil Sokołowski. – Wiara jest z nami od zawsze, jesteśmy Polakami, więc w Kościele katolickim jest nasza wiara narodowa. Myślę, że każdy powinien mniej czy więcej wiedzieć coś o tym, w co wierzy, powinien chodzić do kościoła i brać udział w takich wydarzeniach, jak ta pielgrzymka – zauważa. – Jestem wierzący, ale na swój sposób. Też często modlę się, ale to bardziej ze względu na zmarłych, żeby trafili do nieba, bo w czyśćcu podobno jest nienajlepiej – mówi.
Wskazuje na wartości, które daje Chrystus: prawda, dobro, pomaganie innym, niesienie miłości. – To są bardzo moralne wartości. I tak szczerze, to bardzo dobrze życiowo, jeśli ktoś się nimi kieruje. Droga Boga nie jest nigdy szkodliwa dla nas. Jest czymś dobrym, czymś, co ma nas nawrócić z tej złej ścieżki. Więc wielu osobom to ratuje życie w ciężkich sytuacjach. Odnajdują siebie, rozumieją, czego nie robić i znajdują taki upływ swoim emocjom w tym, w Kościele, w ogóle w modlitwach. Często w ciężkich sytuacjach odkrywamy tę wiarę, bo wtedy jej potrzebujemy, a Jezus jednak na nas ciągle czeka – dodaje.
Przy krzyży na skrzyżowaniu nieopodal kościoła na młodzież czeka proboszcz ks. Wiesław Kaniuga wraz z ks. Romanem Wiśniowieckim. – Rozpoczęło się tak, że chodził ksiądz Tomasz Stempkowski, kiedy był prefektem w liceum ogólnokształcącym w Ostródzie, gromadził grupę młodych i szli do Lubajn. Później zaczęła chodzić grupa ze szkoły rolniczej, którą prowadził ks. Jacek Kryszk. Po pewnym czasie zaczęliśmy organizować pielgrzymki takie ze wszystkich szkół, robiąc pielgrzymkę powiatową – wspominał ks. Roman. – To już trwa wiele, wiele lat. Początkowo chodziły bardzo duże grupy, nawet do ponad tysiąca osób. W tym roku trzeba było zmniejszyć liczebność, bo nie jesteśmy w stanie zagwarantować tak licznej grupie transport powrotny do Ostródy. W tym roku idzie prawie dwieście osób – przybliża ks. Wiśniowiecki.
– Z różnych stron słyszymy, że są problemy z młodzieżą, że ona nie chce mieć nic wspólnego z Kościołem i wiarą. Wielu pragnie, by młodzi zupełnie odcięli się od Boga, by przyjęli za swoje wartości model życia oferowany przez świat. Ale człowiek w głębi serca zawsze czuje, że jest stworzony do miłości, do tej pięknej relacji, której nie zapewni świat. I młodzi w swych poszukiwaniach czują to, choć nie potrafią jeszcze nazwać po imieniu. Taka pielgrzymka, choć zapewne dla wielu to jednodniowa przygoda, ona daje szansę na odkrycie tej prawdy – zauważa ks. Wiesław Kaniuga. – Młodzi cenią sobie pielgrzymki. Widzę to nawet po pielgrzymkach do Gietrzwałdu, gdzie zawsze idzie bardzo liczna grupa młodych. Taka forma modlitwy przemawia do nich. Można po drodze się pomodlić, pośpiewać – zauważa proboszcz.
Kiedy grupa pielgrzymkowa dociera na miejsce, ks. Kaniuga błogosławi uczestników, obficie kropi wodą święconą. – Droga młodzieży, witamy was serdecznie w Lubajnach. Wszystkich was poświęcimy wodą święconą, abyście uświęceni wspólnie mogli się modlić o szczęśliwy nowy rok szkolny – mówi.
Mszy św. przewodniczy ks. Marcin Brzostek, zaś homilię głosi dyrektor Warmińskich Pielgrzymek Pieszych ks. Paweł Szumowski. – Można w nowy rok szkolny wejść z myślą, że poradzę sobie, dam radę. Ale dzisiaj zadaj sobie pytanie: „Kto mnie przez ten rok przeprowadzi?”. Dzisiaj szczególnie patrzymy na św. Stanisława Kostkę, młodego chłopaka, który miał kolegów, miał szkołę, miał też ambicje, miał rodziców, którzy mieli plany względem niego. On miał w sobie odwagę, aby powiedzieć, że nie chcę przeżyć życia tak, jak inni ode niego oczekują, ale chcę przeżyć życie tak jak, chce tego Bóg – zauważa kaznodzieja.
Konsekwencją takiej decyzji było niezrozumienie, trudności. – Dziś pokazuje nam, że świętość nie zaczyna się u człowieka w wielu siedemdziesięciu lat, kiedy jest się u schyłku życia. Świętość zaczyna się dzisiaj w twoim sercu, zaczyna się w szkole i w rodzinnym domu. Również w tym, jak traktuję kolegę, którego nikt nie lubi, którego wyśmiewają – zauważa ks. Paweł i zachęcał do modlitwy własnymi słowami, do zaproszenia Jezusa do codzienności, do podejmowanych wyborów, swoich obowiązków i trudności. – Nie jesteś za młody, żeby Pana Boga potraktować na serio, na sto procent – przekonuje.
Przywołuje scenę wesela w Kanie Galilejskiej, kiedy podczas wesela, czasu radości, pojawia się problem, który zauważa Maryja. Zabrakło wina. Matka zwraca się do Syna, a potem do ludzi: „Uczyńcie, cokolwiek wam powie”. – To zdanie chciałbym zostawić wam, by w was zaowocowało. Zaufajcie Chrystusowi, oddajcie plany i zamiary, lęki i problemy. On cię zna, wie wszystko i mówi do ciebie: „Zaufaj” – mówi ks. Szumowski.
Zachęca, by wziąć obrazek Chrystusa Miłosiernego, który otrzymał każdy z uczestników Eucharystii, obrazek, gdzie nie ma napisu „Jezu, ufam Tobie”; jest jedynie puste miejsce. – Jeżeli czujesz teraz w sercu, że chcesz powierzyć ten cały rok Jezusowi, który jak widzisz na tym obrazku idzie do ciebie, weź długopis i zapisz na obrazku brakujące wezwanie: „Jezu, ufam Tobie”. To jest zawierzenie. On chce dać ci szczęście, radość, w trudach nadzieję. Weź ten obrazek, zawieś w swoim pokoju. Spójrz na Chrystusa codziennie i idź z nim przez życie – mówi ks. Paweł Szumowski.
Po liturgii był czas na posiłek i rozmowy. – Wybrałam się na tę pielgrzymkę, ponieważ to szkolna tradycja, że chodzi się na te pielgrzymki. Też bardzo sobie w życiu cenię Boga i wiarę. Chcę się przyznawać do Niego – wyznaje Maja Kołodziejska. Nawiązując do homilii, zauważa, że wiele osób tak naprawdę w sercu czuje pragnienie, by zaufać Chrystusowi. – On o nas wie wszystko i chce pomóc. Nawet wtedy, gdy Go odrzucamy, to On mimo wszystko nas kocha i jest dla nas miłosierny i wybacza nam wszystkie winy – mówi uczennica.
Zauważa, że każdy, też i ona, czyni często Jezusowi wyrzuty, że dlaczego mnie to spotkało, dlaczego mam takie problemy. – Też miałam taki okres buntu ze swojej strony, że chciałam odrzucić kompletnie wiarę i nie wierzyć, bo tyle mi się przytrafiało przykrych relacji. Ale zrozumiałam, że to, co się dzieje, nie dzieje się bez przyczyny. Doświadczane przykrości dały skutki pozytywne, które ujrzałam dopiero po jakimś czasie. Właśnie wiara w Jezusa pomaga mi przejść przez te ciężkie sytuacje, co zrozumiałam po jakimś czasie. Tak, dziś chcę ufać Chrystusowi, choć trudno jest się pozbyć własnych planów. Myślę, że będę się tej postawy uczyć całe życie – dodała Maja.