72 lata temu, 6 października z lotniska Kętrzyn Wilamowo, wystartował samolot z kardynałem Wyszyńskim na pokładzie. Prymas Tysiąclecia po prawie rocznym uwięzieniu w Stoczku Klasztornym, został przetransportowany do kolejnego miejsca internowania – do Prudnika. Od 26 lat, na lotnisku pod Kętrzynem, spotykają się ci, dla których Prymas Tysiącleci jest wzorem, inspiracją i nauczycielem.
Pamięć i wdzięczność za wielkich Polaków

Pamięć i wdzięczność za wielkich Polaków
Lotnisko Kętrzyn Wilamowo jak co roku, od 26 lat, zgromadziło samorządowców, duchowieństwo, żołnierzy i mieszkańców regionu, by przypomnieć postać błogosławionego Prymasa Tysiąclecia. Ale uczestnicy uroczystego apelu pamiętali nie tylko o kardynale Wyszyńskim. Tu również przywołana została postać świętego Jana Pawła II, który nierozerwalnie kojarzy się z kardynałem.
– To byli ludzie, którzy rozumieli się, bardzo się cenili nawzajem. To jest coś, co można by powiedzieć dla nas, z boku na to patrząc, czy nawet z perspektywy historii, to jest jakieś boże błogosławieństwo. To, że było dwóch ludzi, którzy nie dali się poróżnić, którzy wspólnie działając, mieli tak ogromny i tak znaczący i pozytywny wpływ na życie naszej Ojczyzny, to my to odbieramy w kategoriach właśnie daru od Boga – mówi abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.
Prymas Tysiąclecia wyraźnie sprzeciwiał się temu, co władza komunistyczna robiła wobec Kościoła katolickiego w Polsce. Nie bał się mówić wprost i bronić wartości, które komuniści chcieli zagłuszyć w polskim narodzie. Dlatego komuniści postanowili go internować, by uderzając w głowę polskiego kościoła, osłabić w narodzie odwagę i wolę walki. Zarzewiem był również list pod tytułem „Non possumus”, w którym polski episkopat wyraził swój stanowczy sprzeciw, wobec rażącego łamania przez rząd zawartych wcześniej porozumień. W 1953 roku, kardynał Wyszyński trafił do Rywałdu, następnie do Stoczka Klasztornego na Warmii.
– Od samego początku patrzył w przyszłość. Już ten pierwszy gest, kiedy wypisał sobie dokładny plan dnia i przestrzegał go, był takim znakiem, że jednak ma zaufanie w Bogu. Kiedyś już po więzieniu, ktoś z naszego otoczenia zapytał go, czy ksiądz prymas naprawdę musiał tak rano wstawać – przecież nie było to koniecznością. On powiedział: musiałem, bo inaczej bym się jakoś rozpadł, bym się jakoś rozłożył. A to przestrzeganie planu dnia, który sobie postanowiłem, trzymało mnie w takiej gotowości, w takiej ufności do Pana Boga – mówi Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Stąd właśnie, z lotniska pod Kętrzynem, został przetransportowany do Prudnika, a potem do Komańczy – do ostatniego miejsca internowania. Na wolność wyszedł w październiku 1956 roku.
– W Stoczku oddał się Matce Bożej, złożył ten akt oddania się Matce Bożej. Wiemy, że w czwartym miejscu więzienia napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, a więc ta idea oddania się Matce Bożej, która się rodzi w życiu więziennym, w życiu prymasa, narodziła się też tutaj. Ta jego droga życia maryjnego stała się tą drogą maryjną Kościoła w Polsce – mówi ks. Wojciech Sokołowski, kustosz sanktuarium w Stoczku Klasztornym.
Uroczysty apel zakończył się złożeniem kwiatów pod obeliskami upamiętniającymi dwóch wielkich Polaków. Następnie odczytany został apel poległych, a żołnierze oddali salwę honorową. Zwieńczeniem uroczystości była Msza święta, której przewodniczył abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.
Bartosz Gołębiowski/ArchWarmiaMedia






































