439. rocznica śmierci Sługi Bożego Kardynała Stanisława Hozjusza

Sługa Boży Stanisław Hozjusz to wybitny polski duchowny doby renesansu, teolog, prawnik, poeta, biskup chełmiński, a następnie warmiński, w końcu kardynał i legat papieski na ostatnią sesję Soboru Trydenckiego, której również przewodniczył. Od roku 1574 Wielki Penitencjarz Kościoła Rzymskiego.

Stanisław Hozjusz w młodości odebrał staranne wykształcenie, w 1520 roku uzyskał bakalaureat na Wszechnicy Jagiellońskiej z dziedziny sztuk wyzwolonych – został wyróżniony przez wykładowców jako uczeń wybitny. W latach 1530 – 1534 dzięki wsparciu biskupa krakowskiego – Piotra Tomickiego, udał się na studia do Italii gdzie po czterech latach, na uczelni bolońskiej (w 1532 studiował także w Padwie) otrzymał promocje na doktora obojga praw z wynikiem maxima cum laude. Na studiach poznał wielu sławnych uczonych swojej epoki, zawarł cenne znajomości z włoskimi humanistami, profesorami, spośród których wymienić można choćby Lazaro Buonamiciego, Romulo Amasea czy Ugo Buoncompagniego. Zasłyną jako doskonały retor, aktywnie angażował się w życie intelektualne bolońskiej studenterii, wielokrotnie reprezentując ją na forum publicznym (słynna mowa Hozjusza wygłoszona po łacinie wobec burmistrza Bolonii Francesco Guicciardiniego, w której przyszły purpurat prosił w imieniu studentów o sprowadzenie z Padwy na uczelnię bolońską słynnego humanisty, filologa, wspomnianego wcześniej Lazaro Buonamico).

Po powrocie do Ojczyzny przyjął pełne święcenia kapłańskie (marzył o tym od wczesnej młodości, kiedy to wbrew woli ojca próbował wstąpić do Zakonu Dominikanów). Mimo, że Hozjusz nie wywodził się z rodziny szlacheckiej (jego ojciec był mieszczaninem pochodzenia niemieckiego), został ogłoszony biskupem chełmińskim, potem zaś warmińskim, a zatem sprawował pieczę duszpasterską nad rejonami szczególnie zagrożonymi reformacją, której był bezwzględnym wrogiem. Wtedy właśnie Hozjusz rozpoczął swoją niestrudzoną pracę teologiczną, wydając dziesiątki dzieł w obronie katolickiej ortopraksji i ortodoksji, prowadząc zacięty intelektualny bój z rozwijającą swe skrzydła w Rzeczypospolitej i ogólnie w świecie chrześcijańską „biesową wiarką” (jak określał wszelkie odłamy protestantyzmu). Jego dzieła, takie jak „Confesio fidei”, „De expresso Dei verbo” czy „Dialogus de eo, num calicem laicis” cieszyły się niezwykłą popularnością w całej Europie. Czytali je i zachwalali najwybitniejsi obrońcy katolickiej ortodoksji, wspominając choćby Jeronimo Osorię czy świętego Karola Boromeusza. Samego Stanisława Hozjusza, na pewno można określić mianem najpopularniejszego w Europie zachodniej XVI wieku teologa i humanisty (przedstawiciela nurtu katolickiego) pochodzenia polskiego. Jak zostało już wspomniane, ogłoszony w 1561 roku przez papieża Piusa IV kardynałem, niezwykle przez tego ojca świętego ceniony Stanisław Hozjusz brał czynny udział w obradach ostatniej sesji Soboru Trydenckiego, gdzie z gorliwością stawał w obronie autorytetu Papieża, atakując postulaty protestantów i gorąco opowiadając się za utrzymaniem języka łacińskiego w liturgii.

Mimo czynnego zaangażowania w sprawy Kościoła Powszechnego w wymiarze ogólnoeuropejskim – Stanisław Hozjusz nie zapomniał o swojej Ojczyźnie, która była bardzo bliska jego sercu. Wyrażał to w listach do króla polskiego Zygmunta Augusta w imieniu którego sprawował liczne poselstwa, czy też w angażowaniu się w sprawy polityczne Rzeczypospolitej. Działał także aktywnie na polu oświaty. To właśnie dzięki staraniom purpurata założono pierwsze na ziemiach polskich seminarium duchowne w Braniewie, a nadto kolegium dla spragnionej wiedzy młodzieży, również tej niezamożnej. Placówki prowadzili Jezuici sprowadzeni na ziemie Rzeczypospolitej właśnie przez kardynała. Z przekazów Stanisława Reszki, sekretarza przyszłego Sługi Bożego wynika, że Stanisław Hozjusz bardzo troszczył się o nowe szkoły oraz ich uczniów – wspomina, że kardynał wydawał ogromne sumy na opłacanie nauki zdolniejszym scholarom wysyłając ich na studia za granicę (głównie do Italii). Jego priorytetem było przygotowanie, wykształcenie nowej elity katolickiej, która w przyszłości miała przysłużyć się Ojczyźnie jak i Kościołowi – ponoć wydawał na ten cel tak dużo pieniędzy, że na kardynalskim stole główną potrawą była przez większą część roku baranina z kapustą, nie licząc dni postnych, gdy serwowane potrawy były zapewne jeszcze skromniejsze. Należy nadto dodać, że służba obsługująca dwór Hozjusza była nader skromna, uszczuplana często przez purpurata, który wolał wydawać pieniądze na edukację uczniów braniewskiego kolegium i seminarium. Nie ulega wątpliwości, że kardynał Stanisław Hozjusz bardzo przyczynił się do podniesienia poziomu edukacji w Rzeczypospolitej stając się prekursorem i patronem rozwoju elitarnego szkolnictwa katolickiego prowadzonego przez Jezuitów, uchodzących w tamtych czasach za najlepszych nauczycieli i teologów w Europie. Nawet wielu protestantów kierując się sławą Jezuitów wstępowało do kolegiów przez nich prowadzonych.

Ostatnie lata działalności Wielkiego Penitencjarza w Rzymie, Stanisława Hozjusza, mimo licznych obowiązków na rzecz Kościoła Powszechnego, cechuje troska o dobro rodaków. To on zachęcił Ojca Świętego Grzegorza XIII do powierzenia Polakom starego i niszczejącego kościoła San Salvatore in Pensili ( San Salvatore de Sorraca). Purpurat wspierał i nadzorował gruntowny remont świątyni oraz budowy przy niej hospicjum polskiego. Odrestaurowana otrzymała nowe wezwanie (św. Stanisława) i przez kolejne lata miała dobrze służyć Polakom. Wiemy również, że kardynał niejednokrotnie odprawiał Msze Święte w intencji Ojczyzny i do końca życia interesował się jej losem, co potwierdzali jego towarzysze (choćby Stanisław Reszka autor Stanislai Hosii vita).

Hozjusz zmarł 5 VIII 1579 roku w opinii świętości. Z wielkim żalem pożegnali go Polacy, a także sami Rzymianie. W uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się w Wiecznym Mieście (w Kościele Santa Maria Trastevere, gdzie też został pochowany) wziął udział papież Grzegorz XIII, który nad grobem zmarłego wygłosił mowę żałobną: Zasnął na zawsze człowiek uczony, nad wszystkich cnotliwy, chluba najznakomitsza, ozdoba stolicy papieskiej. Nam pozostawił smutek, a sobie radość zapewnił, za swe ogromne zasługi przyjęty do chwały niebieskiej. Tam wyjednuje nam łaskę u Boga, a wy, drodzy słudzy, rzecznikowi swojemu oddajcie należne honor.

Na koniec warto przypomnieć, że wciąż trwa proces beatyfikacyjny Sługi Bożego, kardynała Stanisława Hozjusza, o którego pomyślne i rychłe zakończenie prośmy Boga w naszych modlitwach.


aw